Poradnia Rodzinna w Skoczowie Sp. z o.o.

...w trosce o Ciebie i Twoją rodzinę

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start O nas

Tytuł: Poradnia w drodze.
Autor: Adam Kuźnik, lekarz rodzinny ze Skoczowa

W 1998 wyruszyliśmy w podróż, wtedy cel wydawał się jasny, droga prosta.

Poradnia Rodzinna przy ul. Sportowej s.c. w Skoczowie jako niepubliczny zakład opieki zdrowotnej zaczęła przyjmować pacjentów w 1998 roku. Wtedy mieliśmy nadzieję na reformę, która wprowadzi logiczny system. Lekarze rodzinni jako podstawa tego systemu mieli gwarantować jego nową jakość. Zapewniliśmy Radę Miejską Skoczowa i ZZOZ w Cieszynie, że znamy właściwą drogę. Nie sposób zapomnieć tamte dobre czasy, kiedy sami negocjowaliśmy warunki umowy, zakres świadczeń (zgodny z kompetencjami lekarza rodzinnego) i zapłatę (szacując wydatki). Okazaliśmy się tańsi i bardziej wszechstronni od poradni rejonowych. Ale to już nie wróci.

Zakres świadczeń.

Od 1999 współpracujemy z kasami chorych i ich następcami. Kontraktujemy poradnię lekarza rodzinnego, przepraszam, poradnię POZ; poradnie ginekologiczną i dermatologiczną; poradnię rehabilitacyjną, a ostatnio programy zdrowotne - profilaktykę raka szyjki macicy i chorób układu krążenia. Poza kontraktem jest poradnia endokrynologiczna i poradnia naturalnego planowania rodziny. Dlaczego właśnie takie? Lekarza rodzinnego - bo to nasza życiowa misja, pasja, szaleństwo i praca. Na szczęście pielęgniarki środowiskowe, pielęgniarka szkolna i położna środowiskowa są z nami. Tworzymy jeden organizm. Współpracujemy, pomagamy sobie nawzajem. Inne zakłady kontraktują domową opiekę długoterminową. To także obszar, w którym współpraca z lekarzem rodzinnym jest niezbędna. Póki co, jednak oceniłem, że przystąpienie do konkursu w tym zakresie wymagałoby ode mnie zbyt dużego wysiłku organizacyjnego. Poradnia ginekologiczna - na Śląsku w 1999 roku opieka nad kobietami w zakresie podstawowym należała do POZ. Teraz kontrakt lekarza POZ tego nie przewiduje, jednak część pacjentek chce nadal odwiedzać lekarza rodzinnego. Ginekologii nie można oddzielić od medycyny rodzinnej. Kiedy problem pacjentki przekracza moje możliwości potrzebuję wsparcia specjalisty. Jest wtedy na miejscu. Rehabilitacja - to wielkie oczekiwanie pacjentów. Wiele razy fizjoterapia wyprowadza pacjenta z niesprawności. Pacjenci na wózkach inwalidzkich, o kulach nie są w stanie przemierzać codziennie kilometrów na zabiegi.

Wszyscy lekarze przyjmują dorosłych i dzieci. Rejestrujemy telefonicznie na konkretną godzinę co 15 minut. Często jednak mamy więcej chętnych pacjentów niż można zarejestrować - wtedy czekają. (zdjęcie 2) Recepty na stale zażywane leki drukowane są w rejestracji i podpisywane przez lekarza. Szczepienia dzieci odbywają się w gabinecie szczepień, gdzie jest osobna poczekalnia i osobne wejście. Staramy się dyscyplinować pacjentów aby, zgłaszali się do szczepienia w wyznaczonych godzinach. Są i tacy, którzy przychodzą tylko w godzinach dla nich dogodnych - tych także przyjmujemy, choć odrywa nas to od innej pracy. Prowadzimy szczepienia odpłatne szczepionkami zalecanymi. Uczestniczymy w akcjach szczepień przeciw WZW i grypie. (zdjęcie 3) Od początku działalności zaczęliśmy pracować jako lekarze rodzinni z pełnym zakresem świadczeń. W gabinecie zabiegowym naszej praktyki wykonujemy drobne zabiegi chirurgiczne, laryngologiczne, badania ginekologiczne, oraz USG. Niestety, coraz rzadziej. Płatnik wymusił „równanie w dół”. Jesteśmy motywowani finansowo do ograniczania zakresu świadczeń. Żeby przetrwać. Są jednak powody, żeby nie zarzucić całkowicie tych dziedzin, które wykraczają poza tradycyjne poradnie rejonowe:

  • żeby nie utracić zdobytych umiejętności: nie będziemy wykonywać dobrze tego, czego nie będziemy wykonywać dostatecznie często,
  • jeśli szkolimy rezydentów, jesteśmy zobowiązani przekazać im wiedzę i umiejętności w pełnym zakresie. Nawet więcej - pokazać, że taka może być normalna praktyka lekarza rodzinnego,
  • kiedyś ktoś odkryje, że lekarze rodzinni posługujący się w pełni swoimi kompetencjami są skuteczniejsi i tańsi,
  • wciąż przychodzą pacjenci oczekujący od nas zaspokojenia w naszej poradni większości ich potrzeb. Przyzwyczailiśmy ich do tego (czy dobrze?). Jesteśmy im to winni.

Zdaję sobie sprawę, że wymagając od współpracowników tak wszechstronnego zadbania o potrzeby pacjenta narażam nas nie tylko na frustrację z powodu wykonywania pracy, która nie zostanie zapłacona. Poświęcamy dużo naszego czasu pacjentom. W poczekalniach, gabinetach od rana do wieczora jest ruch. Mierzenie ciśnienia, pomiary glikemii, testy paskowe moczu, opatrunki, płukanie uszu, inhalacje, sollux, pobieranie krwi, rozmazów cytologicznych - co najmniej dwie pielęgniarki mają co robić co najmniej od 8.00 do 18.00. Za nagrodę musi wystarczyć poczucie, że dajemy z siebie wszystko, że to ma sens. (Nasze kochane rodziny, wybaczcie!)

Widzę, że nie jesteśmy zdolni w ten sposób zaopatrzyć obecnie przyjętej liczby - 2500 pacjentów. Jeśli lekarz rodzinny ma wszechstronnie opiekować się pacjentami i mieć odrobinę czasu na sen, nie jest w stanie, moim zdaniem, mieć na liście więcej niż ok. 1800 - 2000 osób. Ta opinia jest niepopularna, gdy za pacjenta płacą nam połowę należnej sumy. Warto jednak uświadamiać te fakty społeczeństwu. Zanim znowu ktoś nam zaplanuje opiekę całodobową (skądinąd niezbędną)

Lekarz rodzinny (autor) w swojej zasadniczej roli w gabinecie. Bez krawata od czasu, kiedy pacjenci donieśli, że lekarze na krawatach roznoszą bakterie.

Dzielę role lekarza i kierownika. Większość zajęć kierownika ma niewiele wspólnego z pomaganiem pacjentom, albo komukolwiek. W moim odczuciu, nie zdołam aktualizować na bieżąco mojej wiedzy, przyjmować pacjentów, uczyć lekarzy specjalizujących się, dbać o poprawę jakości, a równocześnie śledzić i wprowadzać w życie ciągle zmieniające się przepisy, wydawać instrukcje, czuwać nad systemami informatycznymi, sprawozdaniami, kontraktami, rozliczeniami, kadrami, zaopatrzeniem i wypełnianiem kolejnych druczków dla różnych instytucji. Czas pracy mam podzielony na godziny pracy jako kierownik i godziny pracy jako lekarz. Niestety, zwykle zdarza mi się spóźniać do gabinetu lekarskiego, a w trakcie przyjęć wyrywają mnie telefony i interesanci. Przedstawiciele firm farmaceutycznych mają wyznaczone osobne godziny, żeby nie przeszkadzali w trakcie przyjmowania pacjentów

Oprócz starania o pacjentów, co najmniej tyleż energii pochłania administrowanie. Jest to do zniesienia dopóki czemuś służy. Na zdjęciu autor przy syzyfowej pracy - drukowanie nowych deklaracji.

Drogi się rozchodzą.

Rok temu zakończył przyjmowanie pacjentów w poradni mój wspólnik, znany wielu Czytelnikom Lekarza Rodzinnego, Marek Słomski. Marek współtworzył to dzieło, którym się szczycimy, naszą przychodnię, wyjechał w tym roku do Szwecji. Powiedział wyjeżdżając, że wreszcie może myśleć tak, jak normalnie powinien myśleć lekarz - może uwolnić się od poczucia, że do naszych zmartwień powinna należeć polityka zdrowotna państwa. Wyjazdy Marka Słomskiego i innych naszych kolegów za granicę w poszukiwaniu normalności to ich prawo, a nasza wielka strata. Mój były wspólnik: ambitny, cierpliwy, dobry fachowiec i człowiek, nie wyjeżdżałby, gdyby mógł uczciwie pracować. Wyjeżdża, żeby robić po prostu to, co należy do lekarza, a nie na każdym kroku, od wszystkich zbierać cięgi za szkodliwe działania polityków, za bezduszność biurokracji. Jestem wdzięczny Markowi za pięć lat współpracy. Jestem bardzo wdzięczny kolegom, którzy zostają w Polsce i próbują tutaj pracować. Wierzę, że wiele dobrego jeszcze przed nami.

Lekarze rodzinni w drodze

Zespół Poradni Lekarza Rodzinnego.

Obecnie w naszej poradni lekarza rodzinnego pracuje pięciu lekarzy (internistka, lekarz ogólny, pediatra, lekarz w trakcie specjalizacji i ja - rodzinny), siedem pielęgniarek w tym dwie większą część w środowisku oraz położna. Ja wraz z żoną, Iloną, która będąc pediatrą rozpoczęła specjalizację z medycyny rodzinnej jesteśmy wspólnikami spółki cywilnej. Rozstanie ze wspólnikiem, Markiem Słomskim, było trudnym przejściem. To coś w rodzaju rozwodu. Chociaż próbujemy znaleźć współpracownika, który mógłby przejąć rolę Marka, niełatwo będzie się zdecydować na przyjęcie nowego wspólnika do spółki cywilnej. Szukamy lepszej formy wspólnego prowadzenia działalności przez lekarzy rodzinnych.

Bez naszych pielęgniarek bylibyśmy bezradni. Przeszły do nas z poradni rejonowych i dziecięcych, szybko stały się „rodzinne”, potem ukończyły kursy. Partnerska współpraca z pielęgniarkami i położną przynosi wszystkim korzyść i satysfakcję. Kiedy jako lekarze - pracodawcy protestowaliśmy na początku roku, wszyscy wspólnie przeżywaliśmy trudne chwile - pielęgniarki trwały z nami.

Większość czasu pielęgniarki pracują przy klawiaturze. Wprowadzamy dane do dwu programów. Jeden - pożyteczny, to elektroniczna kartoteka, zapisy wizyt - proste narzędzie usprawniające funkcjonowanie przychodni. Drugi - źródło kłopotów, narzędzie represji. „START” - elektroniczny RUM, każda wizyta to odczyt karty, wydruk kuponu, wypisanie kuponu, wprowadzenie kuponu do komputera, każda deklaracja - podobnie. Niezliczone aktualizacje, zmienne parametry, możliwości pomyłki, telefony do NFZ, informatyków, raz dziennie transmisja przez telefon (wszystko trzeba zapłacić). Efekt: zawsze kilkadziesiąt deklaracji ginie w jakiejś elektronicznej czarnej dziurze. Żeby przyjmować pacjentów trzeba mieć zapas taśmy do drukarki.

Pielęgniarki włączyły się w realizację programów poprawy jakości, dzięki którym mogliśmy otrzymać certyfikat akredytacyjny; wykonują dodatkowe zadania w ramach programów profilaktycznych. Jedna z pielęgniarek zgodziła się wziąć na siebie zadania zarządzania organizacją pracy w poradni oraz załatwiać formalności i rozliczenia z funduszem, druga czuwa nad organizacją szczepień, rachunkami za usługi odpłatne i nad porządkiem, inna jest ekspertem od sprawozdawczości elektronicznej, inna prowadzi papierową dokumentację ... W ten sposób każdy z członków zespołu ma udział w kreowaniu aktywności poradni.

Perspektywa.

Nie jesteśmy samotną wyspą. Od początku staramy się współdziałać - w ramach Kolegium Lekarzy Rodzinnych, stworzyliśmy stowarzyszenie lekarzy w powiecie cieszyńskim, przystąpiliśmy do bielskiego związku pracodawców, poprowadziliśmy naszych kolegów do Porozumienia Zielonogórskiego. Myślę, że to jeszcze nie jest szczyt możliwości współpracy. Chciałbym, żebyśmy stworzyli sieć poradni lekarzy rodzinnych, poradni POZ. Sieć współpracujących zakładów, będącą partnerem dla komercyjnych ubezpieczalni, dla zakładów pracy, funduszu zdrowia. Wtedy będziemy mogli pozyskać menedżerów, ekonomistów, prawników, przedstawicieli handlowych, informatyków. Wtedy wreszcie będzie możliwe stworzenie jednolitego przyjaznego oprogramowania dla naszych praktyk, będziemy mogli korzystać ze wspólnych baz danych. Takie rozwiązanie zmniejszy nasze obciążenia związane z prowadzeniem firmy. Sami będziemy mogli odświeżyć sobie zdrową relację lekarz-pacjent. Stanowiąc sieć gabinetów będziemy mogli zadbać o stworzenie solidnej ogólnopolskiej opieki całodobowej udzielającej porad w naszym imieniu w godzinach nocnych i w weekendy. Łatwiej będzie wspólnie powalczyć o dostosowanie się do wymagań sanitarnych i budowlanych (podjazdy, windy) oraz o dostosowanie tych wymagań do rzeczywistych potrzeb. Myślę, że ściślejsza współpraca praktyk lekarzy rodzinnych to następny etap naszej drogi.

05.09.2004